Minął rok od wojny lwioziemców ze złoziemcami. Na Lwiej ziemi życie toczyło się dalej. Niedługo Kovu i Kiara mieli zostalć koronowani na nowych władców Lwiej Ziemi. Pewnego dnia wszyscy zajmowali się sobą. Ten dzień zapowiadał się bardzo spokojnie, jednak coś miało to zmienić...
************************************** Pewien złoty lew o brązowej grzywie przemierzał pustnie z lwicą u boku. Ta para zmieżała w kierunku Lwiej ziemi. Kiedy dotarli do zielonej doliny z dużą ilością zwierząt natychmiast wzbudzili duże zainteresowanie swoją osobą. Nieznajoma para natychmiast udała się w strone lwiej skały.
**************************************(tym czasem na lwiej skale)
- Vitani, ty nie możesz ciągle żyć przeszłością. Powinnać znaleźć sobie partnera.- oznajmiła Kiara
- Kiaro, ty nawet nie wiesz jak to jest stracić najbliższą ci osobę. - odpowiedziała Vitani - Kocham tylko Kopę i nie obchodzi mnie to, że on zginą.
- Wybacz mi nie chciałam cię urazić, ale nadal uważam, że powinnaś znaleźć partnera i założyć rodzinę - odpowiedziała pomarańczowa
- Masz racje... Kopa przecież zginą i powinnam przestać o nim myśleć - przyznała jasna lwica
Kiedy lwice rozmawiały o swoich planach na przyszłość itp. u podnuża lwiej skały pojawili się szara lwica i złoty lew. Simba ze stadem ruszyli w stronę nieznajomej pary, aby ich powitać. Kiedy władcy ( Nala i Simba) stali na przeciwko nieznajomych pierwsze co zrobili to powitanie ich. Simba już chciał zapytać się o imiona nieznajomych, ale wtedy przerwała mu Nala. Albowiem kremowa lwica w złotym lwie rozpoznała swego syna, Kope. Vitani niezwykle ucieszyła się spotkaniem swojego dawnego partnera. Beżowa chciała porozmawiać z Kopą, jednak ten ją zignorował i zaczą roznawiać z szarą lwicą, która przebyła z nim podróż. Vitani poczuła się odżucona, było jej przykro ze względu na to, że dla jej najlepszego przyjaciela z dzieciństwa ważniejsza była jakaś nieznajoma jej lwica. Beżowa zamierzała udać się w swoją stone ale zatrzymał ją Kopa...
**************************************
W końcu napisałam tę notkę. Nawet nie wiecie jak ja się musiałam postarać żeby ją napiać. Wiem że nie jest najdłuższa( nie umiem pisać długich i dobrych wstępów) i najfajniejsza, ale uważam, że wystarczy na początek tylko proszę nie wypomiajcie mi błędów ortograficznych (mam dyslekcje). Kolejna notka ukaże się w sobotę lub niedziele.
Świetna notka!Czekam na next:*
OdpowiedzUsuńSuper! Czekam niecierpliwie na nową notkę!
OdpowiedzUsuńCo do notki to zapowiada się całkiem ciekawie :) a jeśli chodzi o te twoje błędy... dysleksja nie jest wymówką... sama mam dysleksje i dysortografie :) i to rozumiem , można z tym jednak walczyć , najlepiej pisz sobie opowiadania w zeszytach i później przepisuj na komputer :) pomaga to ćwiczyć nie tylko rękę ale i problemy z ortografią
OdpowiedzUsuńZgadzam się z tobą dyslekcja nie jest wymówką, jednak chce abyś wiedziała, że staram się jak mogę aby popełniać jak najmniej błędów. I dziękuje Ci za radę apropo ćwiczenia ortografi. Napewno skorzystam.
OdpowiedzUsuń