Vitani wróciła do jaskini była tak zmęczona, że odrazu zasnęła. Rano chciała porozmawiać z Kopą, ale nigdzie go nie było. Vitani chciała zaspokoić potrzebę głodu, więc w tym celu udała się z lwicami na polowanie. Po godzine lwice upolowały dużą zebrę i antylopę. Po śniadaniu Tani poszła nad wodopuj. Kiedy doszła zauwarżyła Kopę z Jeharą, rozmawiali o czymś tak głośno, że Vitani bez problemu mogła ich usłyszeć.
- Och musisz iść? Przecież mieliśmy ogłosić nasze zaręczyny.
- Kopa ja muszę iść obiecałam matce, że po tygodniu pobytu na Lwiej ziemi wrócę, aby móc się nią zaopiekować.
-No tak, ale czemu nie może twoja matka przyjść tutaj. Mielibyśmy czas dla siebie i...
- Kopa! Moja matka jest zbyt słaba muszę już iść.
I szara odeszła bez pożegnania. Smutny Kopa szedł w stronę Lwiej ziemi. Vitani postanowiła porozmawiać z Kopą. W końcu drugiej okazji może już nie być. Tani powolnym krokiem zbliżała się do Kopy i zaczęła się rozmowa.
- Hej Kopa
- Hej...- odpowiedział złoty smętnym tonem.
Po dłuższej chwili milczenia złota odezwała się do lwa
- Wiesz muszę ci coś wyznać. Chodzi o Jehare... ona cię zdradza i wcale, a wcale cię nie kocha i ma plan jak podbić Lwuą zieme.- powiedziała Vitani
-Vitani, czy ty jesteś zazdrosna... Przecierz Jehara to moja partnerka. I mieliśmy ogłosić nasze zaręczyny.
-Dlaczego ty mi nie wierzysz?- Vitani napłynęły łzy do oczu, ale szybko ja wytarła. Wciąż kochała Kopę, ale ten nie chciał jej słuchać. Lwica nie chciała kontynuować tej rozmowy więc odwruciła się i odeszła.
Kopa był wściekły na Tani.
-Jak ona może wymyślać takie bzdury -pomyślał- ale chyba wciąż ją kocham.
Kopa nie wiedział co ma zrobić, więc poszedł na Lwią skałę po poradę od Kiary, Kovu, a następnie wyzna wszystko swej matce - Nali.
W tym czasie Tani biegła w stronę granicy ze Złą ziemią. Vitani musiała nakryć Jeharę, ale żeby to zrobić musiała sama się upewnić czy ona rzeczywićcie tam jest? Kiedy zaczęła przechdzić przez kłodę uświadomiła sobie, że to miejsce przyprawia ją o dreszcze. Nie miała zamiaru wracać do przeszłości. Tani stawiała kroki ostrożnie i cicho, albowiem za każdym kamieniem czaiłi się zło. Po chwili wędrówki Vitani ujżała jej dawny dom termitere Złej ziemi. Nagle coś przykuło jej uwagę. Pod wielkim kopcem stał pewien lwe, nie zauważył Vitani, więc ta postanowiła przyjrzeć mu się z bliska. Gdy była już na tyle blisko uznała, że już kiedyś go widziała, rzecz w tym, że nie wiedziała gdzie. Do tajemniczego lwa podeszła pewna lwica, a była to Jehara.
- To pewnie ten lew jest kochankiem Jehary. - pomyślała Vitani.
Vitani zamyśliła się. Tani spóściła z oka lwa i Jeharę na chwilę, a kiedy znów spojżała w ich stronę Jehary już nie było przy lwie. Vitani zaczęła rozglądać się na lewo i prawo, jednak nigdzie nie było szrej lwicy, nagle Vitani usłyszła za sobą szelest. Odwróciła się, a za nią stała Jehara. Szara uśmiechnęła się do niej chytrze, ale nic nie powiedziała. W oczach miała nienawiść i rządze mordu. Nasza bohaterka dobrze wiedziała co zamierza szara. Jehara wysunęła pazury, Vitani zrobiła to samo. Szara rzuciła się na beżową, ale Tani zrobiła unik. Beżowa postanowiła pobiec na Lwią skałę walczyć, aby wszyscy zobaczyli jaka naprawdę jest Jehara. Jak postanowiła tak zrobiła. Vitani biegła ile sił w łapach i za wszelką cenę starała się zgubić Jeharę. Pod Lwią skałą Jehara zaczęła walkę z Vitani. Jehara naprawdę świetnie walczyła, jednak Vitani nie dawła za wygraną.
- Oj, Vitani narobiłaś sobie dużo kłopotów - odezwał się zimny głosczłonków Lwice wciąż walczyły. Po chwili odgłosy walki dobiegły do stada, które przebywało w jaskini. Wśród nich był nawet Kopa. Rzadna z lwic nie zayważyła stada, które z niepokojem przyglądało się walce. A kiedy Kopa zobaczył Jehare i Vitani, które walczyły na śmierć i życie wpadł w szał. Lew miał zamiar rozdzielić lwice,ale zatrzymała go Kiara.
- Mój plan wprowadziłam w życie i nie pozwolę ci żebyś wszystko zepsuła. Jak tylko Kopa ożeni się ze mną to zabije go,ciebie i wszystkich członków rodzinę królewską.
Na te słowa stado zareagowało. Jehara była wściekła, że wszystko się wydało.
- I co? Teraz mi wierzysz? - spytała Vitani
- Och, Vitani. Bardzo cię przepraszam za to, że ci nie wierzyłem. Byłem zaślepiony... ale wciąż cię kocham i chcę być z tobą.
- Ja ciebie też kocham. - powiedziała Vitani
Jehara chciała się wymknąć, ale zauważył ją Kovu. Lwice jej pilnowały, a Simba postanowił wydać wyrok
- Jeharo, za twe kłamstwa, zdrade i próbę morderstwa skazuje cię na ...WYGNANIE!
Szara odeszła z Lwiej ziemi, jednak przyżekła, że się zemści.
Świetny rozdział! Nareszcie Vitani i Kopa razem! Coraz lepiej ci wychodzi pisanie. :)
OdpowiedzUsuńRozdział udany ;) Przyjemnie się czyta, ale jedyne, co mnie razi to błędy ortograficzne. Nie będę ich wytykać, poszukaj, a lepiej zapamiętasz ;D Dziękuję za ci za odwiedziny mojego bloga. Jestem naprawdę wdzięczna :) Jeśli tylko się zgodzisz, mogę Cię dodać do linków.
OdpowiedzUsuńpozdrawiam
vitaniandazalee.blogspot.com
Niezmiernie Ci dziękuje za miłe słowa i polecenie mojego bloga.
Usuń