Minął miesiąc od afery z Jeharą. Od tego zdarzenia wiele się zmieniło. Kopa i Vitani zastali oficjalnie parą. Kiarze też powodziło się dobrze, była w związku z Kovu i skrywała pewien sekret, który miał niedługo wyjść na jaw.
Vitani i Kopa spędzili dzisiejszą noc w Upendi. Wrócili dopiero nad ranem. Kiedy tylko wrócili na Lwią Skałę, poszli się położyć spać. Nie minęły jednak trzy godziny, a wszyscy zaczęli się budzić ze względu na polowanie. Vitani była zmuszona przerwać dzemkę i pójść na łowy. Tani zawsze polowała z Kiarą, ale nigdzie jej nie było.
- Pewnie poszła gdzieś na sawanne - pomyślała beżowa.
Po polowaniu wszyscy rzucili się na zdobycz i zaczeli jeść. Około połudnua Kopa i Vitani poszli nad wodopuj i zaczeli wygrzewać się kanieniach, ogrzewanych promieniami ciepłego, przyjemnego słońca. Para razem spędzała czas, ale nie wiedzieli, że ktoś ich obserwuje...
**************************************
Jehara siedziała w wysokiej trawie i przyglądała się Kopie i Vitani.
( Naniby Jehara nie ma tu paska)
Była wściekła na Kopę i Vitani, że byli razem. Szara słuchała jak lwy śmieją się i rozmawiają o sytuacji na Lwiej Ziemi. Z każdą chwilą robiła się coraz bardziej zazdrosna i chciał ich zabić. Nawet wysunęła już pazury i miał zamiar ich zabić, jednak rozmyśliła się, ponieważ uzała, że za wcześnie na zemstę. Poza tym właśnie dowiedziała się o czymś co miał zmienić jej życie, więc poszła na Złą Ziemie.
Po połódniu na Lwiej Skale pojawiła się Kiara.
- Dzieńdobry wszystkim - powiedziała - mam wam coś ważnego do powiedzienia. Jestem w ciąży! - oznajmiła całemu stadu złota lwica.
- Tak, a gdzie byliście przez cały dzień? - zapytała pewna lwica z tłumu
- Najpierw poszłam do Rafikiego i poprosiłam go, by mnie zbadał, ale była u niego inna lwica, której nawet nie widziałam, a ona była w ciąży. Potem kiedy dowiedziłam się o ciąży poszłam do Kovu, a następnie poszliśmy na polowanie. A reszte to już znacie.
Wieczorem Kopa poszedł z Vitani na krótki spacer. Była piękna noc bezchmurna i ciepła. Kopa miał zamiar oświadczyć się Tani, jednak z tym zwlekał i kiedy chciał jej to powiedzieć zauważył, że Vitani nagle źle się poczuła i po chwili zemdlała...
Wiem, że notka wyszła słabo i że jest nudna i ma błędy. Ale chyba wystarczy i to jest dopiero początek tej histori. Teraz czas na pytania
1. Kim mogła być ta lwica, która była u Rafikiego przed Kiarą?
2. Co Jehara robiła na Lwiej Ziemi o czy się mogła dowiedzieć?
3. Co jest z Vitani?
Zapraszam też na tego bloga o zupełnie inny temat niż ten blog (oczywiście tematyka króla lwa).
http://krollewstadozmagicznejdoliny.blogspot.com
Życie Lani Kali i Jali trzech córek Vitani
To blog o życiu Vitani i jej potomstwa.
niedziela, 15 maja 2016
wtorek, 3 maja 2016
Rozdział 4
Vitani wróciła do jaskini była tak zmęczona, że odrazu zasnęła. Rano chciała porozmawiać z Kopą, ale nigdzie go nie było. Vitani chciała zaspokoić potrzebę głodu, więc w tym celu udała się z lwicami na polowanie. Po godzine lwice upolowały dużą zebrę i antylopę. Po śniadaniu Tani poszła nad wodopuj. Kiedy doszła zauwarżyła Kopę z Jeharą, rozmawiali o czymś tak głośno, że Vitani bez problemu mogła ich usłyszeć.
- Och musisz iść? Przecież mieliśmy ogłosić nasze zaręczyny.
- Kopa ja muszę iść obiecałam matce, że po tygodniu pobytu na Lwiej ziemi wrócę, aby móc się nią zaopiekować.
-No tak, ale czemu nie może twoja matka przyjść tutaj. Mielibyśmy czas dla siebie i...
- Kopa! Moja matka jest zbyt słaba muszę już iść.
I szara odeszła bez pożegnania. Smutny Kopa szedł w stronę Lwiej ziemi. Vitani postanowiła porozmawiać z Kopą. W końcu drugiej okazji może już nie być. Tani powolnym krokiem zbliżała się do Kopy i zaczęła się rozmowa.
- Hej Kopa
- Hej...- odpowiedział złoty smętnym tonem.
Po dłuższej chwili milczenia złota odezwała się do lwa
- Wiesz muszę ci coś wyznać. Chodzi o Jehare... ona cię zdradza i wcale, a wcale cię nie kocha i ma plan jak podbić Lwuą zieme.- powiedziała Vitani
-Vitani, czy ty jesteś zazdrosna... Przecierz Jehara to moja partnerka. I mieliśmy ogłosić nasze zaręczyny.
-Dlaczego ty mi nie wierzysz?- Vitani napłynęły łzy do oczu, ale szybko ja wytarła. Wciąż kochała Kopę, ale ten nie chciał jej słuchać. Lwica nie chciała kontynuować tej rozmowy więc odwruciła się i odeszła.
Kopa był wściekły na Tani.
-Jak ona może wymyślać takie bzdury -pomyślał- ale chyba wciąż ją kocham.
Kopa nie wiedział co ma zrobić, więc poszedł na Lwią skałę po poradę od Kiary, Kovu, a następnie wyzna wszystko swej matce - Nali.
W tym czasie Tani biegła w stronę granicy ze Złą ziemią. Vitani musiała nakryć Jeharę, ale żeby to zrobić musiała sama się upewnić czy ona rzeczywićcie tam jest? Kiedy zaczęła przechdzić przez kłodę uświadomiła sobie, że to miejsce przyprawia ją o dreszcze. Nie miała zamiaru wracać do przeszłości. Tani stawiała kroki ostrożnie i cicho, albowiem za każdym kamieniem czaiłi się zło. Po chwili wędrówki Vitani ujżała jej dawny dom termitere Złej ziemi. Nagle coś przykuło jej uwagę. Pod wielkim kopcem stał pewien lwe, nie zauważył Vitani, więc ta postanowiła przyjrzeć mu się z bliska. Gdy była już na tyle blisko uznała, że już kiedyś go widziała, rzecz w tym, że nie wiedziała gdzie. Do tajemniczego lwa podeszła pewna lwica, a była to Jehara.
- To pewnie ten lew jest kochankiem Jehary. - pomyślała Vitani.
Vitani zamyśliła się. Tani spóściła z oka lwa i Jeharę na chwilę, a kiedy znów spojżała w ich stronę Jehary już nie było przy lwie. Vitani zaczęła rozglądać się na lewo i prawo, jednak nigdzie nie było szrej lwicy, nagle Vitani usłyszła za sobą szelest. Odwróciła się, a za nią stała Jehara. Szara uśmiechnęła się do niej chytrze, ale nic nie powiedziała. W oczach miała nienawiść i rządze mordu. Nasza bohaterka dobrze wiedziała co zamierza szara. Jehara wysunęła pazury, Vitani zrobiła to samo. Szara rzuciła się na beżową, ale Tani zrobiła unik. Beżowa postanowiła pobiec na Lwią skałę walczyć, aby wszyscy zobaczyli jaka naprawdę jest Jehara. Jak postanowiła tak zrobiła. Vitani biegła ile sił w łapach i za wszelką cenę starała się zgubić Jeharę. Pod Lwią skałą Jehara zaczęła walkę z Vitani. Jehara naprawdę świetnie walczyła, jednak Vitani nie dawła za wygraną.
- Oj, Vitani narobiłaś sobie dużo kłopotów - odezwał się zimny głosczłonków Lwice wciąż walczyły. Po chwili odgłosy walki dobiegły do stada, które przebywało w jaskini. Wśród nich był nawet Kopa. Rzadna z lwic nie zayważyła stada, które z niepokojem przyglądało się walce. A kiedy Kopa zobaczył Jehare i Vitani, które walczyły na śmierć i życie wpadł w szał. Lew miał zamiar rozdzielić lwice,ale zatrzymała go Kiara.
- Mój plan wprowadziłam w życie i nie pozwolę ci żebyś wszystko zepsuła. Jak tylko Kopa ożeni się ze mną to zabije go,ciebie i wszystkich członków rodzinę królewską.
Na te słowa stado zareagowało. Jehara była wściekła, że wszystko się wydało.
- I co? Teraz mi wierzysz? - spytała Vitani
- Och, Vitani. Bardzo cię przepraszam za to, że ci nie wierzyłem. Byłem zaślepiony... ale wciąż cię kocham i chcę być z tobą.
- Ja ciebie też kocham. - powiedziała Vitani
Jehara chciała się wymknąć, ale zauważył ją Kovu. Lwice jej pilnowały, a Simba postanowił wydać wyrok
- Jeharo, za twe kłamstwa, zdrade i próbę morderstwa skazuje cię na ...WYGNANIE!
Szara odeszła z Lwiej ziemi, jednak przyżekła, że się zemści.
- Och musisz iść? Przecież mieliśmy ogłosić nasze zaręczyny.
- Kopa ja muszę iść obiecałam matce, że po tygodniu pobytu na Lwiej ziemi wrócę, aby móc się nią zaopiekować.
-No tak, ale czemu nie może twoja matka przyjść tutaj. Mielibyśmy czas dla siebie i...
- Kopa! Moja matka jest zbyt słaba muszę już iść.
I szara odeszła bez pożegnania. Smutny Kopa szedł w stronę Lwiej ziemi. Vitani postanowiła porozmawiać z Kopą. W końcu drugiej okazji może już nie być. Tani powolnym krokiem zbliżała się do Kopy i zaczęła się rozmowa.
- Hej Kopa
- Hej...- odpowiedział złoty smętnym tonem.
Po dłuższej chwili milczenia złota odezwała się do lwa
- Wiesz muszę ci coś wyznać. Chodzi o Jehare... ona cię zdradza i wcale, a wcale cię nie kocha i ma plan jak podbić Lwuą zieme.- powiedziała Vitani
-Vitani, czy ty jesteś zazdrosna... Przecierz Jehara to moja partnerka. I mieliśmy ogłosić nasze zaręczyny.
-Dlaczego ty mi nie wierzysz?- Vitani napłynęły łzy do oczu, ale szybko ja wytarła. Wciąż kochała Kopę, ale ten nie chciał jej słuchać. Lwica nie chciała kontynuować tej rozmowy więc odwruciła się i odeszła.
Kopa był wściekły na Tani.
-Jak ona może wymyślać takie bzdury -pomyślał- ale chyba wciąż ją kocham.
Kopa nie wiedział co ma zrobić, więc poszedł na Lwią skałę po poradę od Kiary, Kovu, a następnie wyzna wszystko swej matce - Nali.
W tym czasie Tani biegła w stronę granicy ze Złą ziemią. Vitani musiała nakryć Jeharę, ale żeby to zrobić musiała sama się upewnić czy ona rzeczywićcie tam jest? Kiedy zaczęła przechdzić przez kłodę uświadomiła sobie, że to miejsce przyprawia ją o dreszcze. Nie miała zamiaru wracać do przeszłości. Tani stawiała kroki ostrożnie i cicho, albowiem za każdym kamieniem czaiłi się zło. Po chwili wędrówki Vitani ujżała jej dawny dom termitere Złej ziemi. Nagle coś przykuło jej uwagę. Pod wielkim kopcem stał pewien lwe, nie zauważył Vitani, więc ta postanowiła przyjrzeć mu się z bliska. Gdy była już na tyle blisko uznała, że już kiedyś go widziała, rzecz w tym, że nie wiedziała gdzie. Do tajemniczego lwa podeszła pewna lwica, a była to Jehara.
- To pewnie ten lew jest kochankiem Jehary. - pomyślała Vitani.
Vitani zamyśliła się. Tani spóściła z oka lwa i Jeharę na chwilę, a kiedy znów spojżała w ich stronę Jehary już nie było przy lwie. Vitani zaczęła rozglądać się na lewo i prawo, jednak nigdzie nie było szrej lwicy, nagle Vitani usłyszła za sobą szelest. Odwróciła się, a za nią stała Jehara. Szara uśmiechnęła się do niej chytrze, ale nic nie powiedziała. W oczach miała nienawiść i rządze mordu. Nasza bohaterka dobrze wiedziała co zamierza szara. Jehara wysunęła pazury, Vitani zrobiła to samo. Szara rzuciła się na beżową, ale Tani zrobiła unik. Beżowa postanowiła pobiec na Lwią skałę walczyć, aby wszyscy zobaczyli jaka naprawdę jest Jehara. Jak postanowiła tak zrobiła. Vitani biegła ile sił w łapach i za wszelką cenę starała się zgubić Jeharę. Pod Lwią skałą Jehara zaczęła walkę z Vitani. Jehara naprawdę świetnie walczyła, jednak Vitani nie dawła za wygraną.
- Oj, Vitani narobiłaś sobie dużo kłopotów - odezwał się zimny głosczłonków Lwice wciąż walczyły. Po chwili odgłosy walki dobiegły do stada, które przebywało w jaskini. Wśród nich był nawet Kopa. Rzadna z lwic nie zayważyła stada, które z niepokojem przyglądało się walce. A kiedy Kopa zobaczył Jehare i Vitani, które walczyły na śmierć i życie wpadł w szał. Lew miał zamiar rozdzielić lwice,ale zatrzymała go Kiara.
- Mój plan wprowadziłam w życie i nie pozwolę ci żebyś wszystko zepsuła. Jak tylko Kopa ożeni się ze mną to zabije go,ciebie i wszystkich członków rodzinę królewską.
Na te słowa stado zareagowało. Jehara była wściekła, że wszystko się wydało.
- I co? Teraz mi wierzysz? - spytała Vitani
- Och, Vitani. Bardzo cię przepraszam za to, że ci nie wierzyłem. Byłem zaślepiony... ale wciąż cię kocham i chcę być z tobą.
- Ja ciebie też kocham. - powiedziała Vitani
Jehara chciała się wymknąć, ale zauważył ją Kovu. Lwice jej pilnowały, a Simba postanowił wydać wyrok
- Jeharo, za twe kłamstwa, zdrade i próbę morderstwa skazuje cię na ...WYGNANIE!
Szara odeszła z Lwiej ziemi, jednak przyżekła, że się zemści.
niedziela, 24 kwietnia 2016
Rozdział 3
Zrospaczona Tani nie przespała nocy, przez co nie mogła się skupić na polowaniu. Po śniadaniu do Tani podeszła Kiara.
- Słyszałam waszą wczorajszą rozmowę. - powiedziała księżniczka
- Którą - zapytała Vitani
- No wiesz tą między Kopą a tobą.
- Kiara wiem o czym myślisz ale nie myśl, że uda ci się namówić mnie do rozmowy s twoim bratem. Między nami wszystko już skończone.
- No ale pogadaj z nim - odparła Kiara - Powiedz mi Tani czy ty wciąż go kochasz?
- Tak. - odpowiedziała Tani - Ale Kopa woli tą swoją Jehare.
- Wiem o tym... ale to pewnie tylko chwilowe zauroczenie. Zobaczysz, wkońcu otworzą mu się oczy.
- Nie jestem pewna czy on zechce wrócić do mnie. Pewnie ta jego partnerka coś mu nagada.
Kiara wpadła na genialny pomysł. Postanowiła, że dokładnie pogada z Jeharą o jej życiu, pochodzeniu itd. Ale wcześniej Kiara będzie musiała poważnie pogadać z Kopą.
**************************************
Wieczorem Vitani poszła nad wodapój, aby przed snem napić się wody, po czym udała się spowrotem na Lwią skałe. Kiedy weszła do jaskini zobaczyła, że nie było trzech lwów Kopy, Kiary i Jehary... Tani szybko dowiedziała się gdzie może być rodzeństwo.
- Kiara pewnie poszła gadać z Kopą - pomyślała - ale gdzie może być teraz Jehara?
Vitani nie darzyła Jehary zaufaniem, więc postanowiła ją poszukać. Tani chdziła po Lwiej skale i wszędzie szukała szarej lwicy. Po jakimś czasi kiedy wszyscy już spali lwica usłyszała głosy dochodzące zza Lwiej skały. Vitani ruszyła w tę strone. Z każdą chwilą głosy stawały się coraz głośniejsze i Tani mogła rozpoznać do kogo należą te głosy. Jeden był zupełnie obcy i rozpoznała, że należy on do lwa, a drugi należał do lwicy i był jej raczej znajomy. Vitani od razu rozpoznała głos należący do Jehary! Tani nie słyszała dokładnie do kogo należą te głowy, więc postanowiła zbiżyć się. Jednak musiała być bardzo cicho, inaczej nakryje ją znienawidzona lwica i jej toważysz. Tani była już dostatecznie blisko żeby usłyszeć rozmowę.
- Ile jeszcze to potrwa Jeharo? - odezwał się niski i zimny głos lwa.
- Spokojnie Dosinie, mam śqietny plan opanowania złej ziemi. - odezwała się szra
- Jaki? Oświeć mnie. Jestem ciekaw tego planu, który obmyślałaś tyle czsu.
- Oj, kochanie to bardzo prosty plan. Więc tak kiedy wezmę z Kopą ślub i zostanę królową dam znak twojemu stadu. Wtedy waszy celem będzie zabicie całej rodziny królewskiej. Ale zostawicie mi Kope, chcę zabić go osobiście.Vitani nie wierzyła własnym uszom. Właśnie dowiedziała się, że Jehara zdraca Kopę i planuje zabić całą rodzinę i to tylko po to żeby zaponować nad Lwią ziemią. Tani nie chciała już słuchć tej rozmowy. Nie mogła dopuścić do ślubu Kopy iJehary. Musiała natychmiast zareogować i poimformować o tym Kopę. Tylko czy on jej uwierzy? ***********************************
Kolejna notka za nami. Wiem, że miała być w sobotę, ale się nie udało. Wczorajszy dzień był bardzo pracowity. Notka może nie wyszła długa i zawiera błędy ortograficzne, ale starałam się wyemilinować wszystkie. No więc kolejna notka będzie w kolejny weekend. Pozdrawiam.
- Słyszałam waszą wczorajszą rozmowę. - powiedziała księżniczka
- Którą - zapytała Vitani
- No wiesz tą między Kopą a tobą.
- Kiara wiem o czym myślisz ale nie myśl, że uda ci się namówić mnie do rozmowy s twoim bratem. Między nami wszystko już skończone.
- No ale pogadaj z nim - odparła Kiara - Powiedz mi Tani czy ty wciąż go kochasz?
- Tak. - odpowiedziała Tani - Ale Kopa woli tą swoją Jehare.
- Wiem o tym... ale to pewnie tylko chwilowe zauroczenie. Zobaczysz, wkońcu otworzą mu się oczy.
- Nie jestem pewna czy on zechce wrócić do mnie. Pewnie ta jego partnerka coś mu nagada.
Kiara wpadła na genialny pomysł. Postanowiła, że dokładnie pogada z Jeharą o jej życiu, pochodzeniu itd. Ale wcześniej Kiara będzie musiała poważnie pogadać z Kopą.
**************************************
Wieczorem Vitani poszła nad wodapój, aby przed snem napić się wody, po czym udała się spowrotem na Lwią skałe. Kiedy weszła do jaskini zobaczyła, że nie było trzech lwów Kopy, Kiary i Jehary... Tani szybko dowiedziała się gdzie może być rodzeństwo.
- Kiara pewnie poszła gadać z Kopą - pomyślała - ale gdzie może być teraz Jehara?
Vitani nie darzyła Jehary zaufaniem, więc postanowiła ją poszukać. Tani chdziła po Lwiej skale i wszędzie szukała szarej lwicy. Po jakimś czasi kiedy wszyscy już spali lwica usłyszała głosy dochodzące zza Lwiej skały. Vitani ruszyła w tę strone. Z każdą chwilą głosy stawały się coraz głośniejsze i Tani mogła rozpoznać do kogo należą te głosy. Jeden był zupełnie obcy i rozpoznała, że należy on do lwa, a drugi należał do lwicy i był jej raczej znajomy. Vitani od razu rozpoznała głos należący do Jehary! Tani nie słyszała dokładnie do kogo należą te głowy, więc postanowiła zbiżyć się. Jednak musiała być bardzo cicho, inaczej nakryje ją znienawidzona lwica i jej toważysz. Tani była już dostatecznie blisko żeby usłyszeć rozmowę.
- Ile jeszcze to potrwa Jeharo? - odezwał się niski i zimny głos lwa.
- Spokojnie Dosinie, mam śqietny plan opanowania złej ziemi. - odezwała się szra
- Jaki? Oświeć mnie. Jestem ciekaw tego planu, który obmyślałaś tyle czsu.
- Oj, kochanie to bardzo prosty plan. Więc tak kiedy wezmę z Kopą ślub i zostanę królową dam znak twojemu stadu. Wtedy waszy celem będzie zabicie całej rodziny królewskiej. Ale zostawicie mi Kope, chcę zabić go osobiście.Vitani nie wierzyła własnym uszom. Właśnie dowiedziała się, że Jehara zdraca Kopę i planuje zabić całą rodzinę i to tylko po to żeby zaponować nad Lwią ziemią. Tani nie chciała już słuchć tej rozmowy. Nie mogła dopuścić do ślubu Kopy iJehary. Musiała natychmiast zareogować i poimformować o tym Kopę. Tylko czy on jej uwierzy? ***********************************
Kolejna notka za nami. Wiem, że miała być w sobotę, ale się nie udało. Wczorajszy dzień był bardzo pracowity. Notka może nie wyszła długa i zawiera błędy ortograficzne, ale starałam się wyemilinować wszystkie. No więc kolejna notka będzie w kolejny weekend. Pozdrawiam.
środa, 20 kwietnia 2016
Rozdział 2
Vitani odwróciła się w stronę Kopy, aby muc z nim porozmawiać.
- Hej...- powiedział złoty
-Cześć - szybko odpowiedziała lwica - Widzę, że postanowiłeś wrócić, ale pewnie nie do mnie...
- Słuchaj Vitani, właśnie o chciałem z tobą porozmawiać. No bo chodzi o to, że kiedy ukrywałem się w dżungli pomogła mi rodzina Jehary. I teraz wróciłem do stada... - nie dokończył, ponieważ Vitani mu przerwała.
- Ja wiem co chcesz powiedzieć... Masz nową partnerkę i widzę, że jest nią ta lwica...
- Ej, ta lwica ma imię!
- No tak to przecież twoja partnerka. Jak ona... ach no tak Jehara.
- Vitani zrozum, że ja znalazłem sobie partnerkę i nie wrócę do ciebie! Zresztą to było bardzo dawno temu i chyba powinniśmy zapomnieć o naszej dawnej "miłości".
- To skoro tak to bardzo proszę. Masz tę swoją partnerkę i życzę wam udanego życia.
Po tych słowach smutna Vitani poszła do jaskini. Lwica odczuwała wielki ból w sercu. Właśnie w przeciągu paru minut dowiedziała się o tym, że lwe na którego czeka od tylu lat nagle się zjawia z inną lwicą i oznajmia, że są parą.
**************************************Tej rozmowie przysłuchiwała się siostra Kopy- Kiara. Kiara była najlepszą przyjaciółką Vitani i natychmiast chciała porozmawiać z Kopą.
- Kopa ja kty wogle mogłeś! -powidziała wściekła Kiara - Należysz fo stada od kilku minut i od razu mówisz Vitani o tym, że masz nową partnerkę. Nawet nie wiesz co ona przeżyła, ona myślała, że ty umarłeś. Przez twoją "śmierć" ona biedna winiła siebie.
- Kiara to jest moje życie i nie mam zamiaru żebyś się do niego wtrącała - powiedział złoty - a poza tym to nie moja wina, że Vitani nie znalazła sobie żadnego partnera wcześniej i teraz liczy na to, że wrócimy do siebie. Ona była tylko moją dziecięcą miłością.
************************************** Tej nocy Vitani nie mogła spać. Wciąż myślała o rozmowie z Kopą. Chciała być teraz na miejscu Jehary, ale niestety nie mogła. Nie jej wina, że Kopa woli Jehare od niej. Co prawda Vitani była zazdrosna o Jechare, ale to chyba normalne.
**************************************
Kolejna notka za nami. Krótka, nie umiem pisać długich rozdziałów i dobrych początków, ale mam świetny pomysł na tę historię. Przepraszam, że notka nie pojawiła się w weekend, ale nie dałam rady. Notki powinny pojawiać się regularnie co tydzień. I jeszcze błędy ortograficzne i językowe. Na pewno jakieś występują, ale starałam się wykasować je. A co do notki prosiłabym o to żebyście napisali co sądzicie o tej notce i co według was stanie się dalej. Pozdrawiam i zapraszam na kolejną nocie w następną sobotę wieczorem.
- Hej...- powiedział złoty
-Cześć - szybko odpowiedziała lwica - Widzę, że postanowiłeś wrócić, ale pewnie nie do mnie...
- Słuchaj Vitani, właśnie o chciałem z tobą porozmawiać. No bo chodzi o to, że kiedy ukrywałem się w dżungli pomogła mi rodzina Jehary. I teraz wróciłem do stada... - nie dokończył, ponieważ Vitani mu przerwała.
- Ja wiem co chcesz powiedzieć... Masz nową partnerkę i widzę, że jest nią ta lwica...
- Ej, ta lwica ma imię!
- No tak to przecież twoja partnerka. Jak ona... ach no tak Jehara.
- Vitani zrozum, że ja znalazłem sobie partnerkę i nie wrócę do ciebie! Zresztą to było bardzo dawno temu i chyba powinniśmy zapomnieć o naszej dawnej "miłości".
- To skoro tak to bardzo proszę. Masz tę swoją partnerkę i życzę wam udanego życia.
Po tych słowach smutna Vitani poszła do jaskini. Lwica odczuwała wielki ból w sercu. Właśnie w przeciągu paru minut dowiedziała się o tym, że lwe na którego czeka od tylu lat nagle się zjawia z inną lwicą i oznajmia, że są parą.
**************************************Tej rozmowie przysłuchiwała się siostra Kopy- Kiara. Kiara była najlepszą przyjaciółką Vitani i natychmiast chciała porozmawiać z Kopą.
- Kopa ja kty wogle mogłeś! -powidziała wściekła Kiara - Należysz fo stada od kilku minut i od razu mówisz Vitani o tym, że masz nową partnerkę. Nawet nie wiesz co ona przeżyła, ona myślała, że ty umarłeś. Przez twoją "śmierć" ona biedna winiła siebie.
- Kiara to jest moje życie i nie mam zamiaru żebyś się do niego wtrącała - powiedział złoty - a poza tym to nie moja wina, że Vitani nie znalazła sobie żadnego partnera wcześniej i teraz liczy na to, że wrócimy do siebie. Ona była tylko moją dziecięcą miłością.
************************************** Tej nocy Vitani nie mogła spać. Wciąż myślała o rozmowie z Kopą. Chciała być teraz na miejscu Jehary, ale niestety nie mogła. Nie jej wina, że Kopa woli Jehare od niej. Co prawda Vitani była zazdrosna o Jechare, ale to chyba normalne.
**************************************
Kolejna notka za nami. Krótka, nie umiem pisać długich rozdziałów i dobrych początków, ale mam świetny pomysł na tę historię. Przepraszam, że notka nie pojawiła się w weekend, ale nie dałam rady. Notki powinny pojawiać się regularnie co tydzień. I jeszcze błędy ortograficzne i językowe. Na pewno jakieś występują, ale starałam się wykasować je. A co do notki prosiłabym o to żebyście napisali co sądzicie o tej notce i co według was stanie się dalej. Pozdrawiam i zapraszam na kolejną nocie w następną sobotę wieczorem.
sobota, 9 kwietnia 2016
Rozdział 1
Minął rok od wojny lwioziemców ze złoziemcami. Na Lwiej ziemi życie toczyło się dalej. Niedługo Kovu i Kiara mieli zostalć koronowani na nowych władców Lwiej Ziemi. Pewnego dnia wszyscy zajmowali się sobą. Ten dzień zapowiadał się bardzo spokojnie, jednak coś miało to zmienić...
************************************** Pewien złoty lew o brązowej grzywie przemierzał pustnie z lwicą u boku. Ta para zmieżała w kierunku Lwiej ziemi. Kiedy dotarli do zielonej doliny z dużą ilością zwierząt natychmiast wzbudzili duże zainteresowanie swoją osobą. Nieznajoma para natychmiast udała się w strone lwiej skały.
**************************************(tym czasem na lwiej skale)
- Vitani, ty nie możesz ciągle żyć przeszłością. Powinnać znaleźć sobie partnera.- oznajmiła Kiara
- Kiaro, ty nawet nie wiesz jak to jest stracić najbliższą ci osobę. - odpowiedziała Vitani - Kocham tylko Kopę i nie obchodzi mnie to, że on zginą.
- Wybacz mi nie chciałam cię urazić, ale nadal uważam, że powinnaś znaleźć partnera i założyć rodzinę - odpowiedziała pomarańczowa
- Masz racje... Kopa przecież zginą i powinnam przestać o nim myśleć - przyznała jasna lwica
Kiedy lwice rozmawiały o swoich planach na przyszłość itp. u podnuża lwiej skały pojawili się szara lwica i złoty lew. Simba ze stadem ruszyli w stronę nieznajomej pary, aby ich powitać. Kiedy władcy ( Nala i Simba) stali na przeciwko nieznajomych pierwsze co zrobili to powitanie ich. Simba już chciał zapytać się o imiona nieznajomych, ale wtedy przerwała mu Nala. Albowiem kremowa lwica w złotym lwie rozpoznała swego syna, Kope. Vitani niezwykle ucieszyła się spotkaniem swojego dawnego partnera. Beżowa chciała porozmawiać z Kopą, jednak ten ją zignorował i zaczą roznawiać z szarą lwicą, która przebyła z nim podróż. Vitani poczuła się odżucona, było jej przykro ze względu na to, że dla jej najlepszego przyjaciela z dzieciństwa ważniejsza była jakaś nieznajoma jej lwica. Beżowa zamierzała udać się w swoją stone ale zatrzymał ją Kopa...
**************************************
W końcu napisałam tę notkę. Nawet nie wiecie jak ja się musiałam postarać żeby ją napiać. Wiem że nie jest najdłuższa( nie umiem pisać długich i dobrych wstępów) i najfajniejsza, ale uważam, że wystarczy na początek tylko proszę nie wypomiajcie mi błędów ortograficznych (mam dyslekcje). Kolejna notka ukaże się w sobotę lub niedziele.
************************************** Pewien złoty lew o brązowej grzywie przemierzał pustnie z lwicą u boku. Ta para zmieżała w kierunku Lwiej ziemi. Kiedy dotarli do zielonej doliny z dużą ilością zwierząt natychmiast wzbudzili duże zainteresowanie swoją osobą. Nieznajoma para natychmiast udała się w strone lwiej skały.
**************************************(tym czasem na lwiej skale)
- Vitani, ty nie możesz ciągle żyć przeszłością. Powinnać znaleźć sobie partnera.- oznajmiła Kiara
- Kiaro, ty nawet nie wiesz jak to jest stracić najbliższą ci osobę. - odpowiedziała Vitani - Kocham tylko Kopę i nie obchodzi mnie to, że on zginą.
- Wybacz mi nie chciałam cię urazić, ale nadal uważam, że powinnaś znaleźć partnera i założyć rodzinę - odpowiedziała pomarańczowa
- Masz racje... Kopa przecież zginą i powinnam przestać o nim myśleć - przyznała jasna lwica
Kiedy lwice rozmawiały o swoich planach na przyszłość itp. u podnuża lwiej skały pojawili się szara lwica i złoty lew. Simba ze stadem ruszyli w stronę nieznajomej pary, aby ich powitać. Kiedy władcy ( Nala i Simba) stali na przeciwko nieznajomych pierwsze co zrobili to powitanie ich. Simba już chciał zapytać się o imiona nieznajomych, ale wtedy przerwała mu Nala. Albowiem kremowa lwica w złotym lwie rozpoznała swego syna, Kope. Vitani niezwykle ucieszyła się spotkaniem swojego dawnego partnera. Beżowa chciała porozmawiać z Kopą, jednak ten ją zignorował i zaczą roznawiać z szarą lwicą, która przebyła z nim podróż. Vitani poczuła się odżucona, było jej przykro ze względu na to, że dla jej najlepszego przyjaciela z dzieciństwa ważniejsza była jakaś nieznajoma jej lwica. Beżowa zamierzała udać się w swoją stone ale zatrzymał ją Kopa...
**************************************
W końcu napisałam tę notkę. Nawet nie wiecie jak ja się musiałam postarać żeby ją napiać. Wiem że nie jest najdłuższa( nie umiem pisać długich i dobrych wstępów) i najfajniejsza, ale uważam, że wystarczy na początek tylko proszę nie wypomiajcie mi błędów ortograficznych (mam dyslekcje). Kolejna notka ukaże się w sobotę lub niedziele.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
